Na wstępie: Mam jedno pytanko, zechce mi ktoś odpowiedzieć?
Zatem przeżyłam już aż 3 dni szkoły.
Dziś piątek. Niezbyt udany dzień, ale nie będę was wkopywać w moje życiowe bagno

Dobra, poopowiadamy trochę.
ŚrodaPierwszy dzień z prawdziwymi lekcjami D8 Ale przeżyłam. Duży plus tego dnia - zostałam przewodnicząca. Nie wiedziałam, że będę mieć aż takie poparcie.

Bo jakieś 40% głosowało na mnie.

Rodzicielka mi powtarza, że mam się zachowywać jak na przewodniczącą przystało. Co gorsze, babcia, która jest na wczasach, też się o tym dowiedziała, czyli kolejne kazanie... Ludzie, ja wiem, że muszę być dla wszystkich miła i uprzejma D8 No cóż, myślę, że jest conajmniej jedna osoba w klasie, z którą będę mieć na stałe konflikt, ale mnie to wali. A ten rok z góry mam już zapewniony xD Na razie nie mam siły myśleć o tym wszystkim.
CzwartekPrzeżyliśmy 1,5h matematyki i to się liczy.
PiątekSame zastępstwa i do szkoły na 9.50 , spanie do 9.00

Koniec szkoły! Tylko oczywiście, popołudnie zrypane... To zasługa jednej osoby. Humor mi się fajnie zepsuł. ;] Ehh.
Dobra, kończę, chcę, aby dzisiejszy dzień się zakończył już
